Tereré - nasz sposób na upały!

2018-05-09
Nie ma to jak rozgrzać ciało i pobudzić umysł gorącym naparem z ulubionej yerby. Co jednak, gdy słońce przygrzewa coraz mocniej, a nasz strudzony upałami organizm prosi o energetyzujące orzeźwienie? Dla mateistów odpowiedź jest tylko jedna: tereré, czyli yerba mate na zimno.

yerba mate terere despalada elaborada guarani rosamonte
Egzotycznie brzmiący termin pochodzi z języka plemienia Guarani, odkrywców, a zarazem pierwszych smakoszy yerby. Słowo jest onomatopeją imitującą dźwięk “wysysania” ostatnich kilku łyków napoju. Zwyczaj picia tereré zakorzenił się wśród europejskich osadników i do dziś stanowi alternatywę dla parzonej mate. Największą popularnością cieszy się w, Argentynie, niektórych prowincjach Chile i Paragwaju. Tamtejszy rząd uznał tereré za element kulturowego dziedzictwa kraju i wpisał je na listę napojów narodowych. Latynosi najchętniej raczą się mate na zimno, spożywając je wprost z tzw. guampy. To nic innego jak specjalne naczynie tradycyjnie wykonane z krowiego rogu lub... kopyta. Współcześnie, na rynku dostępne są też jednak wersje drewniane i ceramiczne.

Jak to działa?

To proste. Susz ostrokrzewu uwalnia swoje pobudzające właściwości pod wpływem ciepłej, ale też i lodowatej wody. Proces przygotowania tereré będzie zatem analogiczny do parzenia klasycznego naparu. Należy przy tym pamiętać, że yerba na zimno nasiąka nieco dłużej. Zanim weźmiemy pierwszego łyka, najlepiej odłożyć matero na 5-10 minut. Cierpliwość popłaca, smak będzie bardziej wyrazisty i pełny. By wzmocnić uczucie orzeźwienia, możemy dorzucić kilka kostek lodu. Do przyrządzenia napoju nada się każdy rodzaj suszu. Wszystko zależy tutaj od naszego gustu. Warto jednak pokusić się o jakieś autorskie urozmaicenia, wszak jedyne ograniczenie to wyobraźnia. Tradycyjnie, Indianie Guarani pili tereré z dodatkiem ziołowych mieszanek, przede wszystkim bazując na mięcie. My mamy jednak pełną dowolność. Z doświadczenia wiem, że sprawdzą się choćby kawałki cytrusów, owoców leśnych tudzież dzika róża. Można też zupełnie “zaszaleć” i całkowicie odmienić charakter napoju. Ostatnio na przykład słyszałem o zalewaniu suszu zmrożonym sokiem pomarańczowym. Podobno efekt jest niesamowity.
 

Warto stawiać na sprawdzone opcje

Pamiętajmy, że dodatki, które smakują nam w gorącym naparze, nie zawsze będą równie dobre na zimno. Warto zaufać sprawdzonym kombinacjom. Sporo znanych producentów oferuje gotowe mieszanki dedykowane właśnie tereré. Miałem styczność z wieloma z nich. Szczególnie cenię sobie produkty CBSe w wersjach z owocami leśnymi i tropikalnymi. Naprawdę przyzwoicie wypada też „Selecta Limon y Cedron”. Niedawno postanowiłem też skosztować produktów Verde Mate. Chociaż to stosunkowo młoda marka, w krótkim czasie zdążyli zdobyć szerokie grono fanów i sporo namieszać na naszym mateistycznym podwórku. Wśród wielu oferowanych przez nich mieszanek z dodatkami, znajdziemy też zestaw dedykowany właśnie tereré. Kompozycja z jagodami goji, trawą cytrynową, kostkami ananasa i skórką pomarańczy okazała się strzałem w dziesiątkę. Cytrusowy aromat idealnie współgra z delikatną słodyczą, wprowadzając w stan błogiej rześkości. Co ważne, mieszanka nie straciła swoich właściwości nawet po kilku zalaniach. Krótko mówiąc - warto!

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Moż
Zamknij
pixel